Recenzja: OnlyBio | Hair Balance maska do włosów średnioporowatych i peeling do skóry głowy
Witam moi mili. Generalnie coraz częściej zmieniam produkty do włosów. Zaczęłam o nie jeszcze bardziej dbać i używać więcej przemyślanej pielęgnacji. Już dawno bardzo ciekawiły mnie produkty OnlyBio, więc musiała pojawić się ich recenzja.Około półtora miesiąca temu na wyprzedaży w Rossmannie dorwałam maskę dla średnioporów oraz peeling do skóry głowy na który polowałam od jakiegoś czasu. Dziś maska się już skończyła, więc jestem gotowa podzielić się opinią :)
Informacje o produkcie
Maska do włosów średnioporowatych z linii Hair Balance to rozwiązanie dla przesuszających się włosów z tendencją do puszenia. Łuska włosa domyka się, dzięki czemu włosy są bardziej gładkie i lśniące. Maska zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego.
Peeling do skóry głowy zawiera białą glinkę i pestki moreli, które pomogą pozbyć się nadbudowanych na skórze głowy pozostałości po stylizacji i pielęgnacji, a kwas mlekowy delikatnie usunie martwy naskórek.
• Produkt: OnlyBio maska do włosów średnioporowatych i peeling do skóry głowy Hair Balance
• Cena: 24.99zł/400ml | 22.99zł/ 125ml
• Gdzie kupić: Rossmann.pl | Onlybio.life
Działanie
Zacznijmy może od peelingu i jego świetnego zapachu. W produkcie wyczuwalna jest odświeżająca mięta, co bardzo przypadło mi do gustu.
Peeling ma kolor kremowy i zawiera dość spore, twarde drobiny moreli, które delikatnie osypują się podczas masowania głowy. Peeling jest dość mocno gęsty, przez co nie wychodzi tak łatwo z opakowania. Trzeba się trochę nawyciskać. Aplikator niestety nie do końca mi odpowiada. Wolę nałożyć gęstą pastę na palce i wsmarować ją bezpośrednio w skórę głowy. Przez swoją gęstość gubi się trochę we włosach.
Drobin jest na tyle dużo i są na tyle twarde, że bez problemu radzą sobie z wymasowaniem głowy. Podczas mycia pojawia się delikatny chłód, który powoduje olejek miętowy. Już przy spłukiwaniu czuć przyjemne odświeżenie skóry głowy i odbicie włosów u nasady.
Maska, podobnie jak peeling ma przepiękny, ale słodkawy, landrynkowo-cukierkowy zapach, który dość długo pozostaje na włosach.
400 ml produkty zamknięte jest w plastikowym opakowaniu z dużym otworem przez który łatwo wydostać maskę.
Jak być może już wiecie, ja bardzo lubię nakładać maski jak odżywkę przy codziennym myciu włosów. Jedne maski się do tego nadają bardziej, inne mniej. Wszystko zależy od ilości oleii i maseł w składzie. Tu znajdziemy ich sporo, bo mamy olej słonecznikowy, rycynowy, awokado i ze słodkich migdałów. Do tego glicerynę i witaminę E.
Włosy po użyciu maski są lśniące i łatwo się rozszczesują, ale mam wrażenie, że po jakimś czasie maska obciąża włosy, szczególnie u nasady i szybciej się przetłuszczają.
Mimo wszystko maska sprawdza się idealnie używana raz czy dwa razy w tygodniu na 40 lub więcej minut. Po zabiegu włosy są puszyste, miękkie, gładkie i lśniące. Do tego pachną bardzo przyjemnie.
Skład
Peeling: Aqua, Cetearyl Alcohol, Kaoiln, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Behenamidopropyl Dimethylamine, Sodium Cocoyl Isethionate, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Lactic Acid, Arnica Montana Flower Extract, Glycerin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Menthol, Citric Acid, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Parfum, Linalool.
Ocena końcowa
Oba produkty bardzo przypadły mi do gustu ze względu na skład, cenę, zapach oraz szatę graficzną. Chętnie sprawdzę również inne warianty masek i odżywek od Only Bio. Co do peelingu to będę nadal szukać tego jedynego, ale ten serdecznie mogę polecić :)





































